czwartek, 3 maja 2018

Czeska majówka: migawki z wyjazdu. :)

      Maj jest absolutnie moim najulubieńszym miesiącem, a tegoroczny ma szansę zasłużyć na miano najlepszego. ;) Na razie jednak nie chcę zapeszać, chociaż zaczął się wprost doskonale, bo byliśmy z wizytą u naszych południowych sąsiadów. Podróż po Czechach planowaliśmy od ponad trzech lat i dopiero w tegoroczną majówkę udało nam się część tych planów urzeczywistnić. :) I przyznam szczerze, że jestem totalnie oczarowana tym krajem i na pewno wrócimy tam jeszcze kiedyś, bo wszystkiego zobaczyć nam się nie udało. Dzisiaj chcę Wam pokazać kilkanaście migawek z tego, co zobaczyliśmy i zwiedziliśmy i o czym pewnie sporo jeszcze tutaj napiszę. :) Mam nadzieję, że zdjęcia spodobają się Wam równie mocno jak i mnie. :)

Praga - w tle Hradczany i Most Karola.

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Mój własny Kraków: wiosna na Zakrzówku.

       I wreszcie przyszła wiosna. I świat się zazielenił, ptaszki radośnie ćwierkają nam za oknem, a nasze świntuchy szaleją na punkcie świeżej zielonej trawy. I jak tylko ciepło i słonecznie się zrobiło, to od razu człowiekowi chce się żyć i jakoś funkcjonować poza domem i kocykiem. I dlatego też w sobotę wyruszyliśmy na pobliski Zakrzówek, żeby móc się tą cudną wiosną pozachwycać. I ten właśnie spacer chcę Wam dzisiaj pokazać. ;) Nie będzie to zbyt długa notka, bo wiosna wiosną, ale przeziębienie nie wybiera i oczywiście od piątku kicham i prycham. ;) Ale się nie poddaję. ;)

czwartek, 12 kwietnia 2018

Zaczytana Madusia: na co czekam w kwietniu, czyli zapowiedzi czytelnicze.

       Wiadomo, że najcięższy jest powrót do życia po urlopie. ;) I ja właśnie przeżywam taki szok, z którym radzę sobie raz lepiej, a raz gorzej (np. gorzej było wczoraj, dzisiaj liczę, że forma będzie zwyżkować) i dlatego też trochę się opóźniłam z kwietniowymi zapowiedziami. Już prawie połowa miesiąca, a ja spieszę z notką na ten temat, ale i tak sporo ciekawych premier jeszcze przed nami. ;) Chociaż ich zatrzęsienie będzie w maju, który ogólnie u mnie też będzie wyjątkowo zakręconym miesiącem. ;) Ale na razie - książkowe premiery kwietnia!

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Opowieści z południa Europy - migawki z podróży.

       Jak to zwykle bywa po powrocie z wyjazdu szybciutko wrzucam migawki, żeby móc pokazać, gdzie nas nosiło. A tym razem przeszliśmy samych siebie (ale tak to bywa, gdy człowiek przed wyjazdem siedzi sam w domu przez tydzień i jedyne co może robić to przeglądać internety, bo wyjątkowo pechowo przeciął sobie palca i do niczego innego się nie nadawał. Tak, ten człowiek to ja. ;p) i w ciągu w sumie ośmiu dni przejechaliśmy prawie 2200 kilometrów głównie po Hiszpanii, zahaczając także o Francję i Andorę (bo tam nigdy wcześniej nie byłam). A w samej Hiszpanii hasaliśmy od Katalonii, przez Aragonię i Nawarrę, La Rioja, na Kraju Basków kończąc. ;) Ale nie tylko kilometry robią wrażenie, bo również różnice wysokości były spore - ostatni dzień zaczęliśmy na 1635 metrach, żeby wyjechać na niemalże 2300 metrów, a później pięknie prosto nad Morze Śródziemne. I powiem Wam szczerze, że było naprawdę świetnie, mimo iż pogoda nie zawsze była najpiękniejsza, ale i tak o wiele lepsza niż się spodziewaliśmy. Materiału na blogaska mam tak na jakieś pół roku do przodu, a dzisiaj chciałabym Wam tylko pokazać kilkanaście migawek miejsc, gdzie się pojawiliśmy. Serdecznie zapraszam! :)

Saragossa - z widokiem na katedrę. <3

niedziela, 4 marca 2018

Zaczytana Madusia: na co czekam w marcu, czyli zapowiedzi czytelnicze.

        Marzec! I tak naprawdę to jedyne na co czekam to wiosna. ;p Ja wiem, że zima i że musi być zimno, ale ostatnio tydzień w Krakowie był dosłownie arktyczny. I niby teraz ma już być lepiej, ale nie uwierzę, dopóki nie zobaczę, a raczej nie poczuję. ;) Początek roku pod względem czytelniczym mam naprawdę niezły, w lutym przeczytałam aż piętnaście książek, co miało bezpośredni związek z brakiem internetu w domu przez dwa weekendy, co też przełożyło się na moje blogaskowe zaniedbania, bo niestety siedzę nad nim właśnie głównie w weekendy. W tygodniu najczęściej od razu chomikuję się w łóżku z gorącą herbatką i kompletnie nic więcej robić mi się nie chce. Rzadko nawet laptopa włączam w domu. Liczę jednak, że na wiosnę będzie mi się bardziej chciało, zwłaszcza że koniec marca to u nas początek sezonu wyjazdowego. \o/ Ale zanim to - dzisiaj zapraszam Was na mój comiesięczny subiektywny przegląd najciekawszych premier nadchodzącego (a właściwie to już rozpoczętego) miesiąca. :)


niedziela, 11 lutego 2018

Chorwackie opowieści: jak dobrze nam zdobyć czasem górę w przerwie od żeglowania. ;)

        Już prawie połowa lutego, czas szybko biegnie i bardzo dobrze, bo dzięki temu coraz bliżej do wiosny. Zdecydowanie mam dość zimy, zimna i tej strasznej krakowskiej szarości. I dlatego dzisiaj postanowiłam odpocząć nieco od hiszpańskich opowieści i przenieść się w trochę inne rejony. ;) Ale też będzie ciepło (i to bardziej niż w listopadowej Hiszpanii) i też będą ładne widoczki, chociaż wiatraków brak. Za to w następnej notce (chyba że wreszcie trzasnę odkładaną bardzo w czasie recenzję) będzie ich pod dostatkiem. Dzisiaj jednak skupimy się na Chorwacji, gdzie w zeszłym roku znów żeglowaliśmy we wrześniu. I tak jakoś się złożyło, że to właśnie tam zdobyliśmy nasz jedyny szczyt, bo jakoś nie po drodze nam było w góry. I to właśnie o tej szalonej wyprawie będzie ta opowieść. ;) 


sobota, 3 lutego 2018

Hiszpańskie opowieści: kastylijskie wiatraki po raz pierwszy - Tembleque.

       Za oknem pierwsza, o dziwo słoneczna, sobota lutego. Styczeń minął mi bardzo szybko, ale ogólnie całkiem przyjemny był. Liczę, że luty też będzie udany, bo przecież każdy jego dzień przybliża nas do wiosny. A jak wiosna, to zaraz nasza marcowo-kwietniowa Hiszpania. A skoro Hiszpania, to dzisiaj wreszcie pojawią się na blogasku obiecywane i wyczekiwane wiatraki. ;) Zapraszam do czytania! ;)


niedziela, 28 stycznia 2018

Zaczytana Madusia: na co czekam w lutym, czyli zapowiedzi czytelnicze.

       Niedzielne przedpołudnie - cisza, spokój, wszyscy śpią. Tylko ja siedzę i stukam namiętnie w klawisze klawiatury, żeby napisać obiecaną notkę. Myślami jednak jestem daleko, nawet bardzo, bo u stóp Nanga Parbat, gdzie w ciągu ostatnich dwóch dni wydarzyło się coś niesamowitego. Inaczej nie da się tego określić, ciężko mi nawet teraz o tym pisać, bo łzy przeszkadzają mi wyjątkowo. Naprawdę jestem dumna z naszych chłopaków, dumna za to co zrobili, za te wszystkie decyzje, za ten ratunek, za to tempo i na końcu za to, że na pewno z ogromnym bólem musieli powiedzieć "nie". I to zdecydowanie była najtrudniejsza decyzja. I za to czapki z głów. :) Przyznam szczerze, że jest to trochę kiepskie wprowadzenie do notki, ale wybaczcie, musiałam o tym napisać, za mocno siedzi mi to teraz w głowie, słowa same układają mi się pod palcami i dziękuję sobie w tym momencie, że resztę notki napisałam wczoraj wieczorem. ;) I na nią właśnie teraz Was zapraszam - będzie to już comiesięczny przegląd moich (to wyjątkowo kluczowe słowo) najbardziej wyczekiwanych zapowiedzi czytelniczych. :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...